Jeszcze kilka lat temu cisza była czymś naturalnym. Towarzyszyła spacerom, podróżom, porankom czy zwykłym chwilom pomiędzy obowiązkami. Dziś coraz częściej wypełniamy ją czymś automatycznie – muzyką, podcastem, serialem, telefonem albo ciągłym sprawdzaniem powiadomień. Wielu z nas przestaje czuć się komfortowo w ciszy. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku.
Dlaczego tak trudno nam pobyć bez bodźców
Współczesna codzienność jest pełna informacji. Telefon praktycznie cały czas znajduje się w zasięgu ręki, a każda wolna chwila szybko zamienia się w okazję do sprawdzenia czegoś na ekranie. Często robimy to zupełnie automatycznie:
- przewijamy social media podczas jedzenia,
- słuchamy podcastu podczas spaceru,
- włączamy serial „w tle”,
- sięgamy po telefon nawet na kilka minut ciszy.
Z czasem mózg przyzwyczaja się do stałej stymulacji. Cisza zaczyna wydawać się dziwna, wręcz niekomfortowa.
Kiedy odpoczynek też staje się bodźcem
Paradoksalnie nawet odpoczynek coraz częściej próbujemy zagospodarować. Relaks ma być produktywny, rozwijający albo przynajmniej angażujący. Zamiast po prostu pobyć chwilę bez celu, oglądamy coś dla tzw. resetu albo słuchamy czegoś w międzyczasie. Wypełniamy ciszę kolejną treścią.
To nie znaczy, że podcasty czy seriale są czymś złym. Problem pojawia się wtedy, gdy przestajemy mieć przestrzeń bez żadnego bodźca.
Dlaczego cisza bywa niewygodna
Cisza zostawia miejsce na myśli, emocje i zmęczenie, które łatwo zagłuszyć w codziennym biegu. Dlatego czasem dużo łatwiej jest csię zymś zająć, niż po prostu zostać chwilę samemu ze sobą.
W takich momentach nawet kilka minut bez telefonu może wywoływać niepokój albo odruch sięgnięcia po coś dla zajęcia. To bardzo współczesne doświadczenie i dużo bardziej powszechne, niż może się wydawać.
Jak nadmiar bodźców wpływa na codzienność
Przebodźcowanie nie zawsze wygląda spektakularnie. Częściej objawia się subtelnie:
- trudnościami ze skupieniem,
- ciągłym zmęczeniem,
- poczuciem „przeładowania”,
- rozdrażnieniem,
- trudnością w odpoczynku.
Problem polega na tym, że organizm może być zmęczony nawet wtedy, gdy fizycznie nic wielkiego się nie wydarzyło. Przy okazji polecamy jeden z naszych wpisów – o małych decyzjach, które męczą bardziej niż duże. A dla równowagi ten o wartości zwykłych chwil, w których nic się nie wydarzyło.
Czy trzeba robić cyfrowy detoks?
Niekoniecznie. W praktyce dużo lepiej działa małe odzyskiwanie przestrzeni niż radykalne odcinanie się od wszystkiego. Pomocne może być:
- wyjście na spacer bez słuchawek,
- odkładanie telefonu choćby na kilkanaście minut,
- niewłączanie czegoś „w tle” od razu po powrocie do domu,
- zostawianie sobie krótkich momentów bez dodatkowej stymulacji.
Nie chodzi o całkowitą rezygnację z bodźców, ale o odzyskanie wyboru.
Podsumowanie
Cisza nie zniknęła, po prostu coraz rzadziej ją dopuszczamy. Przyzwyczajeni do ciągłych bodźców często nawet nie zauważamy, jak trudno jest nam pobyć chwilę bez telefonu, muzyki czy kolejnej informacji. A właśnie takie krótkie momenty ciszy mogą być dziś jedną z najbardziej regenerujących rzeczy, jakie możemy sobie dać.
Leave A Comment